poniedziałek, 18 stycznia 2016

Odcinek 5 - ''Hello, Grace''

Odcinek 5 - ''Hello, Grace''


Godzina 12:31

Dom Grace Dawson




Grace, Caitlin i Jill siedziały na werandzie. Rozmawiały o tym co się wydarzyło. Jill była bardzo poruszona. Najpierw akcja na łodzi, później porwanie a teraz to.

-Rodziców nie było wtedy w domu? - zapytała Grace

-Nie, pojechali gdzieś, Jezu po prostu nie wierzę w to. Nawet nie wiedziałam kiedy to się stało...- odpowiedziała smutno Jill.

- Spokojnie, nie martw się. Wszystko się ułoży - powiedziała Grace, kładąc rękę na ramieniu Jill.

- Łatwo ci mówić...

-Słuchajcie, ten kto nas gnębi musi mieć jakiś powód prawda? - powiedziała Caitlin rozładowując sytuacje.

- Chce nas po prostu pozabijać – stwierdziła Jill stanowczo.

- Chwilkę. Caitlin wyjęła swój telefon i spojrzała na SMS-a od blokowanego numeru. Tego SMS-a, którego dostali wszyscy.

-Co robisz? - spytała Grace.

- Co wy na to aby, napisać do niego?

- Do kogo?

- Do tego kogoś kto wysyła nam te groźby. Wiem, że ma zablokowany numer, ale mam opcję ''Wyślij wiadomość''.

Dziewczyny spojrzały na siebie, jakby był to jakiś szpiegowski pomysł.

- Możemy spróbować – zasugerowała Jill.

Caitlin napisała do blokowanego numeru SMS-a z treścią – ''Kim jesteś?'' Po nie całej minucie zadzwonił sygnał SMS-a. Dziewczyny wzdrygnęły się. Czekały na tego SMS-a jak małe dzieci na prezenty na gwiazdkę. Caitlin przeczytała treść na głos.

- Napisał : ''A jak myślisz?''

- Napisz, że nie wiesz i spytaj się dlaczego nam to robi – powiedziała Jill.

Caitlin napisała. Nie minęło parę sekund, gdy przyszedł SMS z treścią: ''Należy wam się to.''

Dziewczyna pokazała reszcie SMS-a. Grace złapała się za głowę, jakby myślała nad jakimś trudnym zadaniem z matematyki. Jill złapała się za ramiona, jakby było zimno.

Nagle przyszedł trzeci SMS:

''Caitlin, powiedz Jill, że teraz ładniej wygląda.''

Dziewczyna otworzyła szeroko oczy. Wstała i zaczęła się rozglądać się na prawo i lewo.

- Caitlin, co jest? - spytała Grace.

Dziewczyna pokazała im SMS-a. Jill nerwowo złapała się za włosy.

- Cholera. Skąd on wie, że siedzimy razem? - powiedziała Grace.

- Lepiej, wejdźmy do środka.

Dziewczyny wstały z werandy i szybko weszły do domu. Nagle ich telefony zadzwoniły. Przyszedł kolejny SMS. Tym razem do wszystkich. Było tam napisane:


''Teraz to nie będzie takie łatwe, suki '' 

 




Godzina 16:55

Dom Caitlin Hampton



Do drzwi ktoś zapukał. Rodziców Caitlin nie było w domu. Ojciec miał dzisiaj zebranie na uczelni. Matka natomiast pojechała zrobić zakupy. Dziewczyna otworzyła drzwi. Przed oczami zobaczyła swojego sąsiada. Starego pana Watsona. W lewej ręce trzymał laskę do podpierania a w prawej małą paczkę na której pisało dla Caitlin Hampton.

- Dzień dobry panie Watson. O co chodzi?

- Dzisiaj na parapecie u mnie zostawił ktoś tę paczkę. Chyba do twojej mamy.

- Caitlin to ja. Moja mama to Jane.

-A racja. Racja. Przepraszam.

- Nic się nie stało.

Pan Watson odszedł bez słowa, tylko uśmiechając się. Caitlin zdziwiona tym, że ktoś zostawił paczkę u Watsona, natychmiast ją otworzyła. Nie było adresu nadawcy. W środku było jeszcze mniejsze pudełko. Otworzyła je. Ujrzała złoty naszyjnik z niebieską zawieszką w kształcie koniczyny. W pierwszej chwili nie wiedziała o co chodzi. Nagle przypomniała sobie, że to jej naszyjnik. Ten naszyjnik, który miała ze sobą tego dnia, kiedy potrącili tego faceta, Johna Harrolda. Pamiętała, że zgubiła go gdzieś na złomowisku.

- Boże... - powiedziała cicho.





Godzina 17:45

Przedmieścia Hellsing Meaks




     Jill wracała z pracy od siostry. Chciała jak najszybciej wrócić do domu i obejrzeć jakiś film albo pomalować paznokcie na nowy kolor. Nadal była wstrząśnięta tym co się stało. Nie mogła sobie wyobrazić do czego jest jeszcze zdolny ten człowiek. Gdy była przy domu miejscowej lekarki, zabrzmiał dźwięk SMS-a w jej telefonie. Jill była zdenerwowana. Każdy SMS, każdy list był dla niej czymś nieoczekiwanym.

     Był to SMS od Maxa : ''Hej. Wpadaj do mnie Obejrzymy jakiś film :)''. Jill poczuła ulgę oraz szczęście, że Max chce z nią obejrzeć film. Nie musi być sama w domu. Dom Maxa był niedaleko, dlatego postanowiła iść dalej pieszo. Przeszła przez sklep, klinikę dla chorych zwierząt, parę jednorodzinnych domów, cukiernię i była już obok domu Maxa. Był to dość spory jednorodzinny dom pomalowany na jasno-zielono. 
Weszła do altanki i zapukała do drzwi. Nic. Zapukała drugi raz . Również nic. Chwyciła klamkę i przekręciła ją. Drzwi otworzyły się. W środku wszędzie było ciemno. Wiedząc gdzie iść, ponieważ znała mieszkanie Maxa, poszła w stronę kuchni.

- Halo? Max? Jesteś?

Weszła do kuchni i zapaliła światło. Usłyszała jakieś stukanie, dobiegające z pokoju Maxa. Miała tego dość. Pomyślała, że nie będzie wiecznie się bała. Wzięła z szafki w kuchni duży nóż i szła cicho w stronę pokoju. Przeszła przez korytarz i gdy była już przy nim weszła tam i szybko zapaliła światło. Nikogo tam nie było. Nadal słyszała stukanie.

Przeszła parę kroków do okna. Zauważyła, że to tylko dzwonki przyczepione do okna na zewnątrz. Mama Maxa zawsze była mocno religijna i wieszała jakieś badziewie. Nagle Jill usłyszała jakby ktoś puknął w okno. Wystraszona zaczęła iść w stronę drzwi. Otworzyła je. Zobaczyła kogoś na czarno ubranego w kapturze. Zamachnęła się nożem na tę postać. Był to Max, który przytrzymał jej rękę z nożem.

- Hej, hej, Spokojnie! Co ty tu robisz, Jill?

- Co ja tu robię? Przecież napisałeś mi SMS-a, że mam przyjść i będziemy oglądać film!

- O czym ty mówisz? Byłem właśnie w sklepie i zostawiłem telefon w domu. Zaraz ci pokaże. - Max poszedł w kierunku swojego pokoju. Jill szła za nim. Spojrzał na biurko.

- O cholera. Gdzie on jest? - powiedział zdziwiony Max.

-Ja ma wiedzieć – odpowiedziała Jill

- To nie jest kurde śmieszne. Na prawdę kładłem go tu.

- A co jeśli....

- Co? Niby co? - powiedział zdenerwowany Max

Do Jill zadzwonił telefon. Była do Caitlin.

-Halo

-Hej słuchaj jest problem. Ktoś wysłał mi w paczce naszyjnik, który zgubiłam tego dnia co …..no wiesz.

- Serio? Bo ten ktoś chyba także ukradł telefon Maxa.

- Jak to ?

- Max zostawił go na biurku i nie zamknął drzwi bo wyszedł na chwilę do sklepu...

-Jak to nie zamknął drzwi?

- Niech sobie daruje kazania – powiedział Max słysząc to co mówi Caitlin.

- No po prostu nie zamknął. Ale to nie ważne. Ktoś ma jego telefon i prawdopodobnie jest to ten sam facet (jeśli to w ogóle facet), który nas prześladuje.

-Szlak by trafił! – powiedział Max, uderzając pięścią w worek treningowy, który miał w pokoju.




Godzina 18:27

Ulice Hellsing Meaks




     Kevin jechał swoim samochodem za swoim tatą niepostrzeżenie, tak aby go nie zauważył. Postanowił sprawdzić czy naprawdę jedzie on na spotkanie biznesowe. Samochód zatrzymał się przy dużym budynku, gdzie kiedyś znajdował się mały szpital. Kevin zaparkował na niedużym parkingu, obok tego budynku. Nikt go nie zauważył a on mógł obserwować swojego ojca. Richard stał cały czas z jakąś torbą przy budynku, jakby na kogoś czekał. Kevin wiedział, że coś tu nie gra. Nagle podszedł jakiś otyły facet do Richarda. 
     Ten wyciągnął z torby jakąś niewielką paczkę i podał ją facetowi, który bez słowa odszedł i dał tylko kasę Richardowi. Kevin miał właśnie wyjść z auta, gdy jednak coś w głowie mówiło mu, żeby nie wychodził. Był już praktycznie pewny, że jego ojciec handluje narkotykami. Ale dlaczego? Poczekał, aż Richard pojechał i ruszył za nim. Postanowił, że wróci później i powie ojcu, że był u Maxa.




Godzina 19:30

Przedmieścia Hellsing Meaks.




Grace szła chodnikiem w stronę domu. Wracała od Caitlin z którą razem oglądały jakiś film dla przełamania emocji. Było już ciemno i ulice były opustoszałe niczym w Halloween zeszłego roku, kiedy wszyscy wyjechali na imprezę halloweenową, która odbywała się w miasteczku obok. Niespodziewanie przyszedł do niej SMS z treścią : Hello, Grace. Dziewczyna obróciła się. Wystraszona zauważyła, że daleko za nią ktoś stoi i się patrzy. Nie widziała dokładnie kto. Postać zaczęła iść powoli w jej stronę. Grace zaczęła biec do swojego domu. Zobaczyła, że postać biegnie za nią. Wystraszona Grace gdy była już w domu zamknęła drzwi na trzy zamki. Jej mamy nie było w domu, iż pojechała na kawę do siostry. Grace poczuła się bezpiecznie, lecz nie trwało to długo gdy ktoś zadzwonił do drzwi. Grace westchnęła z nerwów. Gdy szła odwiesić kurtkę, zobaczyła postać za szklanymi drzwiami od ogrodu.

- O mój Boże .


Zaczęła się modlić by drzwi były zamknięte. Owszem były, lecz zakapturzona postać z hakiem, wzięła marmurową doniczkę, która leżała za drzwiami i rzuciła ją w drzwi od ogrodu. Szkło posypało się na kawałki. Grace zaczęła uciekać przed siebie. Postać ruszyła za nią. Grace wbiegła na górę do łazienki i zamknęła drzwi od niej. Oparła się o drzwi, gdy nagle przez drewniane drzwi przebił się hak, kalecząc Grace rękę.

- Ahhh, O nie. Cholera – westchnęła

Widziała, że ten ktoś zaraz rozwali drzwi. Podeszła do okna. Krew z ręki kapała jej na wannę i muszlę klozetową. Stanęła na parapet. Chciała skoczył, lecz od ziemi dzieliło ją poddasze i 5 metrów. Drzwi od łazienki się gwałtownie otworzyły. Postać weszła do łazienki. Grace nie miała wyboru. Otworzyła szybko okno i miała skakać gdy postać chwyciła ją za włosy.

- Ałaa, Puszczaj.


Postać ujęła hak do góry w celu zadania ciosu w plecy Grace, lecz ona wyrwała się z rąk mordercy. Poturlała się po poddaszu i spadła na ziemię. Poczuła ból we wszystkich kościach. Zauważyła, że jej mama podjechała pod garaż.

-Mamo! Pomocy! - krzyczała

Margo (mama Grace), przez warkot silnika samochodu nie słyszała córki. Grace zaczęła czołgać się w stronę matki.

- Jezus Maria! Co ci się stało? – westchnęła Margo, widząc córkę na ziemi.

Grace nie wiedziała co odpowiedzieć, ale nie miała wyboru.

- Ktoś mnie zaatakował. To pewnie ten ktoś co zabił Kelly.

- Boże, dzwonię po policję i karetkę.

Po 10 minutach policja z karetką była na miejscu.

Co się stało? - zapytał szeryf Hudson.

-Ktoś zaatakował moją córkę i pewnie to ten ktoś kto zabił córkę Harperów. Sprawdźcie nasz dom.

- Perkins, Drake. Sprawdźcie mieszkanie. Ja spiszę zeznania. Niech zaprowadzi pani córkę do karetki. Pielęgniarka w karetce opatrzyła ranę Grace.

- Niestety. Potrzeba trochę szwów.


Pielęgniarka szukała szwów. Grace pomyślała sobie : Co to za specjaliści z tych lekarzy i policjantów. Szeryf zostawił swoich pracowników, żeby spisać niepotrzebne na tę chwilę zeznania, a pielęgniarka szuka szwów. Może najlepiej od razu, się wykrwawię. Naglę przyszedł SMS do Grace. Było w nim napisane: 
 

''Następnym razem to twoja matka będzie skakała z okna'' 




-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję,  że spodobał Wam się odcinek 5. Postanowiłem, że dialogi będą teraz tak wyglądały, jak w tym odcinku. Miałem juz napisać odcinek w piątek, ale jakoś tak wyszło, że dopiero teraz go skończyłem. Komentarze i obserwacje mile widziane :) //Fajny blog  

1 komentarz:

  1. Piszesz bardzo ciekawie. Pierwszy raz przeczytalam chyba caly tekst. Zaraz zabieram sie za czytanie opowiadania od poczatku bo naprawde bardzo mnie zaciekawilo to co tutaj napisales. Przypomina mi to serial Pretty Little Liars o dziewczynach, ktore rowniez otrzymywaly anonimowe sms-y po smierci ich przyjaciolki. :)
    Moja rada. Mozesz stopniowo ograniczyc powtarzanie imion bohaterek jak np momentu napasci na Grace w jej domu. :)

    kasia-kate1.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń