piątek, 22 stycznia 2016

Polecana strona.

Bardzo serdecznie zapraszam na grupę Serialomaniak na facebooku :)
Są tam świetne posty i świetna administracja :)
Zapraszam :)
https://www.facebook.com/groups/324671851059003/

https://www.facebook.com/groups/324671851059003/

https://www.facebook.com/groups/324671851059003/

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Odcinek 5 - ''Hello, Grace''

Odcinek 5 - ''Hello, Grace''


Godzina 12:31

Dom Grace Dawson




Grace, Caitlin i Jill siedziały na werandzie. Rozmawiały o tym co się wydarzyło. Jill była bardzo poruszona. Najpierw akcja na łodzi, później porwanie a teraz to.

-Rodziców nie było wtedy w domu? - zapytała Grace

-Nie, pojechali gdzieś, Jezu po prostu nie wierzę w to. Nawet nie wiedziałam kiedy to się stało...- odpowiedziała smutno Jill.

- Spokojnie, nie martw się. Wszystko się ułoży - powiedziała Grace, kładąc rękę na ramieniu Jill.

- Łatwo ci mówić...

-Słuchajcie, ten kto nas gnębi musi mieć jakiś powód prawda? - powiedziała Caitlin rozładowując sytuacje.

- Chce nas po prostu pozabijać – stwierdziła Jill stanowczo.

- Chwilkę. Caitlin wyjęła swój telefon i spojrzała na SMS-a od blokowanego numeru. Tego SMS-a, którego dostali wszyscy.

-Co robisz? - spytała Grace.

- Co wy na to aby, napisać do niego?

- Do kogo?

- Do tego kogoś kto wysyła nam te groźby. Wiem, że ma zablokowany numer, ale mam opcję ''Wyślij wiadomość''.

Dziewczyny spojrzały na siebie, jakby był to jakiś szpiegowski pomysł.

- Możemy spróbować – zasugerowała Jill.

Caitlin napisała do blokowanego numeru SMS-a z treścią – ''Kim jesteś?'' Po nie całej minucie zadzwonił sygnał SMS-a. Dziewczyny wzdrygnęły się. Czekały na tego SMS-a jak małe dzieci na prezenty na gwiazdkę. Caitlin przeczytała treść na głos.

- Napisał : ''A jak myślisz?''

- Napisz, że nie wiesz i spytaj się dlaczego nam to robi – powiedziała Jill.

Caitlin napisała. Nie minęło parę sekund, gdy przyszedł SMS z treścią: ''Należy wam się to.''

Dziewczyna pokazała reszcie SMS-a. Grace złapała się za głowę, jakby myślała nad jakimś trudnym zadaniem z matematyki. Jill złapała się za ramiona, jakby było zimno.

Nagle przyszedł trzeci SMS:

''Caitlin, powiedz Jill, że teraz ładniej wygląda.''

Dziewczyna otworzyła szeroko oczy. Wstała i zaczęła się rozglądać się na prawo i lewo.

- Caitlin, co jest? - spytała Grace.

Dziewczyna pokazała im SMS-a. Jill nerwowo złapała się za włosy.

- Cholera. Skąd on wie, że siedzimy razem? - powiedziała Grace.

- Lepiej, wejdźmy do środka.

Dziewczyny wstały z werandy i szybko weszły do domu. Nagle ich telefony zadzwoniły. Przyszedł kolejny SMS. Tym razem do wszystkich. Było tam napisane:


''Teraz to nie będzie takie łatwe, suki '' 

 




Godzina 16:55

Dom Caitlin Hampton



Do drzwi ktoś zapukał. Rodziców Caitlin nie było w domu. Ojciec miał dzisiaj zebranie na uczelni. Matka natomiast pojechała zrobić zakupy. Dziewczyna otworzyła drzwi. Przed oczami zobaczyła swojego sąsiada. Starego pana Watsona. W lewej ręce trzymał laskę do podpierania a w prawej małą paczkę na której pisało dla Caitlin Hampton.

- Dzień dobry panie Watson. O co chodzi?

- Dzisiaj na parapecie u mnie zostawił ktoś tę paczkę. Chyba do twojej mamy.

- Caitlin to ja. Moja mama to Jane.

-A racja. Racja. Przepraszam.

- Nic się nie stało.

Pan Watson odszedł bez słowa, tylko uśmiechając się. Caitlin zdziwiona tym, że ktoś zostawił paczkę u Watsona, natychmiast ją otworzyła. Nie było adresu nadawcy. W środku było jeszcze mniejsze pudełko. Otworzyła je. Ujrzała złoty naszyjnik z niebieską zawieszką w kształcie koniczyny. W pierwszej chwili nie wiedziała o co chodzi. Nagle przypomniała sobie, że to jej naszyjnik. Ten naszyjnik, który miała ze sobą tego dnia, kiedy potrącili tego faceta, Johna Harrolda. Pamiętała, że zgubiła go gdzieś na złomowisku.

- Boże... - powiedziała cicho.





Godzina 17:45

Przedmieścia Hellsing Meaks




     Jill wracała z pracy od siostry. Chciała jak najszybciej wrócić do domu i obejrzeć jakiś film albo pomalować paznokcie na nowy kolor. Nadal była wstrząśnięta tym co się stało. Nie mogła sobie wyobrazić do czego jest jeszcze zdolny ten człowiek. Gdy była przy domu miejscowej lekarki, zabrzmiał dźwięk SMS-a w jej telefonie. Jill była zdenerwowana. Każdy SMS, każdy list był dla niej czymś nieoczekiwanym.

     Był to SMS od Maxa : ''Hej. Wpadaj do mnie Obejrzymy jakiś film :)''. Jill poczuła ulgę oraz szczęście, że Max chce z nią obejrzeć film. Nie musi być sama w domu. Dom Maxa był niedaleko, dlatego postanowiła iść dalej pieszo. Przeszła przez sklep, klinikę dla chorych zwierząt, parę jednorodzinnych domów, cukiernię i była już obok domu Maxa. Był to dość spory jednorodzinny dom pomalowany na jasno-zielono. 
Weszła do altanki i zapukała do drzwi. Nic. Zapukała drugi raz . Również nic. Chwyciła klamkę i przekręciła ją. Drzwi otworzyły się. W środku wszędzie było ciemno. Wiedząc gdzie iść, ponieważ znała mieszkanie Maxa, poszła w stronę kuchni.

- Halo? Max? Jesteś?

Weszła do kuchni i zapaliła światło. Usłyszała jakieś stukanie, dobiegające z pokoju Maxa. Miała tego dość. Pomyślała, że nie będzie wiecznie się bała. Wzięła z szafki w kuchni duży nóż i szła cicho w stronę pokoju. Przeszła przez korytarz i gdy była już przy nim weszła tam i szybko zapaliła światło. Nikogo tam nie było. Nadal słyszała stukanie.

Przeszła parę kroków do okna. Zauważyła, że to tylko dzwonki przyczepione do okna na zewnątrz. Mama Maxa zawsze była mocno religijna i wieszała jakieś badziewie. Nagle Jill usłyszała jakby ktoś puknął w okno. Wystraszona zaczęła iść w stronę drzwi. Otworzyła je. Zobaczyła kogoś na czarno ubranego w kapturze. Zamachnęła się nożem na tę postać. Był to Max, który przytrzymał jej rękę z nożem.

- Hej, hej, Spokojnie! Co ty tu robisz, Jill?

- Co ja tu robię? Przecież napisałeś mi SMS-a, że mam przyjść i będziemy oglądać film!

- O czym ty mówisz? Byłem właśnie w sklepie i zostawiłem telefon w domu. Zaraz ci pokaże. - Max poszedł w kierunku swojego pokoju. Jill szła za nim. Spojrzał na biurko.

- O cholera. Gdzie on jest? - powiedział zdziwiony Max.

-Ja ma wiedzieć – odpowiedziała Jill

- To nie jest kurde śmieszne. Na prawdę kładłem go tu.

- A co jeśli....

- Co? Niby co? - powiedział zdenerwowany Max

Do Jill zadzwonił telefon. Była do Caitlin.

-Halo

-Hej słuchaj jest problem. Ktoś wysłał mi w paczce naszyjnik, który zgubiłam tego dnia co …..no wiesz.

- Serio? Bo ten ktoś chyba także ukradł telefon Maxa.

- Jak to ?

- Max zostawił go na biurku i nie zamknął drzwi bo wyszedł na chwilę do sklepu...

-Jak to nie zamknął drzwi?

- Niech sobie daruje kazania – powiedział Max słysząc to co mówi Caitlin.

- No po prostu nie zamknął. Ale to nie ważne. Ktoś ma jego telefon i prawdopodobnie jest to ten sam facet (jeśli to w ogóle facet), który nas prześladuje.

-Szlak by trafił! – powiedział Max, uderzając pięścią w worek treningowy, który miał w pokoju.




Godzina 18:27

Ulice Hellsing Meaks




     Kevin jechał swoim samochodem za swoim tatą niepostrzeżenie, tak aby go nie zauważył. Postanowił sprawdzić czy naprawdę jedzie on na spotkanie biznesowe. Samochód zatrzymał się przy dużym budynku, gdzie kiedyś znajdował się mały szpital. Kevin zaparkował na niedużym parkingu, obok tego budynku. Nikt go nie zauważył a on mógł obserwować swojego ojca. Richard stał cały czas z jakąś torbą przy budynku, jakby na kogoś czekał. Kevin wiedział, że coś tu nie gra. Nagle podszedł jakiś otyły facet do Richarda. 
     Ten wyciągnął z torby jakąś niewielką paczkę i podał ją facetowi, który bez słowa odszedł i dał tylko kasę Richardowi. Kevin miał właśnie wyjść z auta, gdy jednak coś w głowie mówiło mu, żeby nie wychodził. Był już praktycznie pewny, że jego ojciec handluje narkotykami. Ale dlaczego? Poczekał, aż Richard pojechał i ruszył za nim. Postanowił, że wróci później i powie ojcu, że był u Maxa.




Godzina 19:30

Przedmieścia Hellsing Meaks.




Grace szła chodnikiem w stronę domu. Wracała od Caitlin z którą razem oglądały jakiś film dla przełamania emocji. Było już ciemno i ulice były opustoszałe niczym w Halloween zeszłego roku, kiedy wszyscy wyjechali na imprezę halloweenową, która odbywała się w miasteczku obok. Niespodziewanie przyszedł do niej SMS z treścią : Hello, Grace. Dziewczyna obróciła się. Wystraszona zauważyła, że daleko za nią ktoś stoi i się patrzy. Nie widziała dokładnie kto. Postać zaczęła iść powoli w jej stronę. Grace zaczęła biec do swojego domu. Zobaczyła, że postać biegnie za nią. Wystraszona Grace gdy była już w domu zamknęła drzwi na trzy zamki. Jej mamy nie było w domu, iż pojechała na kawę do siostry. Grace poczuła się bezpiecznie, lecz nie trwało to długo gdy ktoś zadzwonił do drzwi. Grace westchnęła z nerwów. Gdy szła odwiesić kurtkę, zobaczyła postać za szklanymi drzwiami od ogrodu.

- O mój Boże .


Zaczęła się modlić by drzwi były zamknięte. Owszem były, lecz zakapturzona postać z hakiem, wzięła marmurową doniczkę, która leżała za drzwiami i rzuciła ją w drzwi od ogrodu. Szkło posypało się na kawałki. Grace zaczęła uciekać przed siebie. Postać ruszyła za nią. Grace wbiegła na górę do łazienki i zamknęła drzwi od niej. Oparła się o drzwi, gdy nagle przez drewniane drzwi przebił się hak, kalecząc Grace rękę.

- Ahhh, O nie. Cholera – westchnęła

Widziała, że ten ktoś zaraz rozwali drzwi. Podeszła do okna. Krew z ręki kapała jej na wannę i muszlę klozetową. Stanęła na parapet. Chciała skoczył, lecz od ziemi dzieliło ją poddasze i 5 metrów. Drzwi od łazienki się gwałtownie otworzyły. Postać weszła do łazienki. Grace nie miała wyboru. Otworzyła szybko okno i miała skakać gdy postać chwyciła ją za włosy.

- Ałaa, Puszczaj.


Postać ujęła hak do góry w celu zadania ciosu w plecy Grace, lecz ona wyrwała się z rąk mordercy. Poturlała się po poddaszu i spadła na ziemię. Poczuła ból we wszystkich kościach. Zauważyła, że jej mama podjechała pod garaż.

-Mamo! Pomocy! - krzyczała

Margo (mama Grace), przez warkot silnika samochodu nie słyszała córki. Grace zaczęła czołgać się w stronę matki.

- Jezus Maria! Co ci się stało? – westchnęła Margo, widząc córkę na ziemi.

Grace nie wiedziała co odpowiedzieć, ale nie miała wyboru.

- Ktoś mnie zaatakował. To pewnie ten ktoś co zabił Kelly.

- Boże, dzwonię po policję i karetkę.

Po 10 minutach policja z karetką była na miejscu.

Co się stało? - zapytał szeryf Hudson.

-Ktoś zaatakował moją córkę i pewnie to ten ktoś kto zabił córkę Harperów. Sprawdźcie nasz dom.

- Perkins, Drake. Sprawdźcie mieszkanie. Ja spiszę zeznania. Niech zaprowadzi pani córkę do karetki. Pielęgniarka w karetce opatrzyła ranę Grace.

- Niestety. Potrzeba trochę szwów.


Pielęgniarka szukała szwów. Grace pomyślała sobie : Co to za specjaliści z tych lekarzy i policjantów. Szeryf zostawił swoich pracowników, żeby spisać niepotrzebne na tę chwilę zeznania, a pielęgniarka szuka szwów. Może najlepiej od razu, się wykrwawię. Naglę przyszedł SMS do Grace. Było w nim napisane: 
 

''Następnym razem to twoja matka będzie skakała z okna'' 




-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję,  że spodobał Wam się odcinek 5. Postanowiłem, że dialogi będą teraz tak wyglądały, jak w tym odcinku. Miałem juz napisać odcinek w piątek, ale jakoś tak wyszło, że dopiero teraz go skończyłem. Komentarze i obserwacje mile widziane :) //Fajny blog  

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Odcinek 4 - ''Gone Girl''

Odcinek 4
 ''Gone Girl'' 


Godzina 9:24
Liceum w Hellsing Meaks
Przerwa śniadaniowa


      Był czas na przerwę śniadaniową w stołówce. Jill, Max i Kevin jedli już przy tym samym stoliku co zawsze. Caitlin i Grace stali jeszcze w kolejce po frytki i sok.
Caitlin: Dzięki, że mogłam u ciebie wczoraj spać.
Grace: Spoko. Słuchaj: A wiesz już co zrobisz no ze.....sprawą swojego taty? - powiedziała cicho.
Caitlin wzięła do ręki sok udając, że czyta jego skład.
Caitlin: Kurdę, chcę trochę schudnąć, nie wiem czy brać ten sok, ma za dużo słodzików.
Grace: Nie zmieniam tematu.
Caitlin: Dobra nie wiem co zrobię. Na pewno o tym nie powiem mamie. Nie potrafię.
Dziewczyny szły już w stronę stolika.
Grace: Prędzej czy później się dowie...
Caitlin: Tak, ale wtedy nie ode mnie.
Usiadły do stolika.
Grace: Słuchajcie, jeśli chodzi o te wszystkie SMS-y i karteczki. Czy oprócz mojego liściku w szafce, i wczorajszego SMS-a do nas wszystkich, coś jeszcze dostaliście?
Kevin siedział cicho, przewracając łyżką w jogurcie. Nie chciał powiedzieć o tym nikomu, dopóki sam tego nie sprawdzi.
Każdy zaprzeczył.
Max: Kurde, trzeba znaleźć tego frajera, który nam to wysyła.
Nagle z megafonów podłączonych do ścian w stołówce, rozległ się głos. To oznaczało,że dyrektor chce coś ogłosić.
Dyrektor: Przypominam, że dzisiaj o godzinie 17:30 odbędzie się coroczny ''Bieg po zdrowie''. Z naszej szkoły zgłosiły się tylko pięć osób : Dennis Marcus, Ashley Richards, Zack Stewart, Alison Turner oraz Jill Brenner. Powodzenia!
Przyjaciele spojrzeli dziwnie na Jill.
Jill: No co?
Caitlin: Ty? Biegi?
Jill: No co? Przecież lubię wszystko co zdrowe.
Max: A tak serio?
Jill: Okej. Ostatnio moja mama dowiedziała się że odbywa się ''Bieg po zdrowie'' i powiedziała mi, że mam podtrzymywać tradycje, dlatego, że ona co roku tak biegała i wygrywała. Więc nie mam wyboru. Mojej mamie lepiej nie odmawiać.
        Wszyscy zaczęli zbierać się na lekcje. Jill spojrzała na plan który miała w kieszeni. Następna lekcja to historia. Nienawidziła jej. Nagle zadzwonił dźwięk SMS-a. Znowu wiadomość z zablokowanego numeru. Było napisane:

'' Widzimy się na mecie. Nie połam nóg.''



 





Godzina 16:55
Dom Caitlin Hampton

      Caitlin właśnie wyszła z pokoju w stronę kuchni. Gdy do niej weszła ujrzała tatę, który wrócił z uczelni i pocałował się z jej mamą – Jane Hampton. Caitlin starała się na to nie patrzeć. W jej głowie był obraz szczęśliwej rodziny a tak naprawdę wszystko się obróciło do góry nogami.

Nick (tata Caitlin) : O jest i Caitlin. Słuchajcie mam pomysł: Może wybierzemy się jutro razem do kina. Podobno grają jakąś fajną komedię.
Jane (mama Caitlin): Świetny pomysł! Jestem za. Prawda, Caitlin?
Dziewczyna szła w stronę drzwi. Chciała wyjść z tej ''kłamliwej sielanki ojca''. Zrobiła minę zbitego szczeniaka i szybko opanowała łzy w jej oczach.
Caitlin: Przepraszam, nie mogę.
Wybiegła z domu. Nick zrobił dziwną minę.
Nick: Co z nią jest?
Jane: Pójdź się spytać. Pewnie coś się stało w szkole.
Nick wyszedł za Caitlin. Zobaczył ją przy bramie.
Nick: Co się stało?
Dziewczyna miała tego dość. Właśnie w tym momencie coś w niej pękło.
Caitlin: Dlaczego to zrobiłeś?
Nick: O czym ty mówisz?
Caitlin: Daruj sobie. Widziałam was.
Nick: Ale kogo?
Caitlin: Tato, przestań już tak cholernie kłamać!! Widziałam cię jak całowałeś się w samochodzie ze studentką.
Nick włożył ręce w kieszeń i spojrzał w dół.
Nick: Nie wiem co powiedzieć. To była tylko taka chwila.
Caitlin: Ale jednak była. Chwila w której zdradziłeś mamę.
Nick: Kiedy jej to powiesz? - powiedział smutno.
Caitlin: Nie powiem. - powiedziała kręcąc głową przecząco.
Nick: Jak to?
Caitlin: Posłuchaj, robię to tylko i wyłącznie dla dobra mamy. Żeby nie zniszczyć naszej rodziny. A teraz przepraszam ale muszę iść.





 
Godzina 17:25
  Las koło szkoły w Hellsing Meaks

-Uwaga. Zapraszamy uczestników na Start – powiedział trener przez megafon.
Max: No to powodzenia Jill.
Grace: Dasz sobie radę.
Caitlin: Wygrasz to!
Kevin: Tylko nie połam nóg – powiedział ze śmiechem.
Jill przypomniała sobie SMS-a od blokowanego numeru. Mimo to zaśmiała się do Kevina.
Trener: Dobra zasady są jasne. Biegniecie 8 kilometrów. Każdy ma przydzielone trasy, ale tak samo odliczone. Kiedy będziecie biec, gdzieniegdzie będą ustawione stoliki i napojami. Pamiętajcie, że musicie zebrać 10 małych zielonych flag. Powodzenia.
Uczestnicy zajęli pozycje.
Trener: Do startu! Gotowi! Start!!!
Uczestnicy zaczęli biec. Jakiś chłopak z innej szkoły zaczął wyprzedzać Jill, która o dziwo była pierwsza.
Grace: Ooo. Jill jest druga.
Max: W końcu po coś ma te długie nogi. Hahaha. Kevin? Idziemy po colę?
Kevin: Jasne. Chodźmy.
Caitlin korzystając z okazji, postanowiła powiedzieć Grace o ojcu.
Caitlin: Powiedziałam ojcu.
Grace: Serio?
Caitlin: Taak, ale stwierdziłam, że nie powiem mamie.
Grace: Przepraszam, że to mówię ale dziwnie postępujesz. Rozumiem, że nie chcesz zniszczyć ich małżeństwa, ale prędzej czy później prawdopodobnie twoja mama się o tym dowie i lepiej, żeby nie dowiedziała, że ty o tym wiedziałaś.
Caitlin spojrzała w dół. Jednocześnie chciało się jej płakać a jednocześnie była wściekła i do końca nie świadoma już tego co ma zrobić.
Caitlin: Nie wiem. Muszę to jeszcze przemyśleć.
Właśnie przyszli Kevin i Max z czterema puszkami coca-coli.





Godzina 17:47
Droga z numerem 4 w lesie

      Jill była blisko drogi z czwartym numerem. Daleko przed nią biegł jakiś uczestnik, który wziął ze stolika wodę i przebiegł tak gwałtownie, że jedna z butelek spadła na podłogę. Nagle z krzaków wyszła na czarno ubrana postać. 
Miała w ręce strzykawkę z jakąś bezbarwną substancją. Nieznajomy wyrzucił wszystkie inne butelki z napojami daleko do lasu. Zostawił jedną butelkę z wodą do, której wstrzyknął swoją substancję. Odszedł.

Po dwóch minutach spragniona Jill biegła po napój. Była bardzo zdziwiona, że została tylko jedna butelka wody.
 Odkręciła nakrętkę i wypiła dwoma łykami całą wodę. Pomyślała, że trochę sobie usiądzie na trawie, gdyż reszta uczestników z jej drogi była bardzo daleko za nią. Siedziała około pięć minut. Nagle zakręciło się jej w głowie. Schowała ją w kolana.
 Nieoczekiwanie opadła na ziemię. Po prostu straciła na chwilę przytomność. Czarna, zakapturzona postać nagle pojawiła się obok niej. Chwyciła ją za rękę i ciągła przez las, aż do starej szopki przy końcu lasu.


Godzina 18:09
Szopka przy końcu lasu

Jill powoli odzyskiwała przytomność. W pierwszym momencie otworzyła szeroko oczy. Miała związane ręcę. Wzdrygnęła się. Była w jakieś starej szopie. Rozglądając się po niej, coś się zaświtało. Znała te miejsce. Jest to stara odbudowana szopa Bransonów.
Jill: Co ja tu robię?
Do szopy weszła zakapturzona postać. Jill westchnęła.
Jill: O boże. To ty! Czego od nas chcesz? Daj nam spokój!
Nieznajomy przykleił jej na usta taśmę. Jill koniecznie chciała zobaczyć twarz, lecz ten ktoś miał coś czarnego na niej i nie mogła za cholerę rozpoznać tego kogoś.
Postać wzięła stojącą w rogu benzynę. Jill zaczęła coś mówić przez zaklejone usta i kiwać przecząco głową. Postać wyszła ze szopy i zaczęła rozlewać benzynę po szopie i po trawie.
Jill z tego wszystkiego zapomniała, że ma telefon w bluzie. Zrobiła tak aby jej wypadł z kieszeni.
Zaczęła pisać zaczerwienionymi rękoma SMS-a do Grace.




Godzina 18:23
Las obok szkoły w Hellsing Meaks


     Uczestnicy biegu zaczęli powoli wracać na metę. Pierwszy był jakiś chłopak z innej szkoły.
Cailtin: Kurcze, a gdzie jest Jill? Już dawno powinna być.
Grace dostała SMS-a.
Caitlin spojrzała na nią z niepokojem.
Caitlin : Co jest?
Grace: O Boże.
Max: Co się stało?
Grace: To SMS od Jill. Napisała: Pomocy. Jestem w szopie Bransonów. Złapał mnie ktoś. Chcę mnie podpalić. Pośpieszcie się! I dzwońcie już po straż.
Max: Cholera. Trzeba tam jechać. Gdzie to jest?
Kevin: Chyba za lasem.
Max: Kevin ty prowadzisz.
Wsiedli do samochodu.
Caitlin: Gorzej jak ten ktoś nas podpuszcza.
Kevin: Musimy tam jechać. Inaczej się nie dowiemy.
Ruszyli. Kevin jechał najszybciej jak się dało przez las.
Po paru minutach byli już na miejscu. Zobaczyli, że szopa zaczynała się palić.
Grace: Kurde. Straży jeszcze nie ma.
Max: Kurde. Nie mamy czasu na straż.
 
Chłopak wziął wąż ogrodowy, który był obok części szopy, która się nie paliła. Zaczął lać z niego wodę. Pożar ustępował. Caitlin, Grace i Kevin wynieśli odwodnioną Jill z szopy.

 Zawieźli ją do domu, w którym na szczęście nie było jej rodziców, bo nie zamierzali o tym z nimi rozmawiać. Szopa spaliła się w połowie. Max powiedział, że weźmie za to odpowiedzialność i powie właścicielom starej szopy, że zobaczył jak się pali i próbować powstrzymać pożar.


 
Godzina 22:46
  Dom Jill Brenner



Jill skończyła dopiero jeść kolację. Wypiła herbatę i postanowiła położyć się już spać.
Usłyszała na dworze jakieś dziwne pukanie. Wyszła na zewnątrz. Mimo, iż był to jakiś kot weszła z powrotem wystraszona do środka. Po kąpieli wreszcie położyła się spać przy otwartym oknie. Uwielbiała tak spać. O 23 zadzwonili rodzice informując ją, że wrócą jutro o 14. o 23:30 wreszcie zasnęła.

Godzina 9:00. Rano

Jill powoli się budziła. Dziwnie się czuła. Nagle spostrzegła, że ma na głowie założoną swoją koronę z końca poprzedniego roku szkolnego. 
Koronę, którą wygrała, tamtej nocy kiedy potrącili tego faceta. Usiadła.
 Zobaczyła, że na łóżku są jej włosy. Poobcinane. 
Dotknęła swoich włosów na głowie. Nie sięgały jej już do pasa.
 Ktoś je w nocy obciął i założył jej na głowę koronę. Mocno zdenerwowana i wystraszona wstała, żeby zobaczyć się w lustrze. Cały czas mocno oddychała.
 Podeszła do lustra na, którym wielkimi literami było napisane : ''JUŻ WKRÓTCE...'' . Było to napisane jej ulubioną, czerwoną szminką. Jill złapała się za głowę i zaczęła mocno krzyczeć. Z nerwów uderzyła pięścią w lustro, które się rozbiło na kawałki. 



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zapraszam na czwarty odcinek :) Piszcie opinie :)  Mam nadzieję, że się Wam spodoba :)

sobota, 9 stycznia 2016

Odcinek 3 - ''Secrets and Lies''

Odcinek 3
''Secrets and Lies"


 
1 września
Liceum w Hellsing Meaks


Pan Collins (dyrektor) : Witam was w nowym roku szkolnym. Powiem krótko : Życzę wam dużo sukcesów w nauce oraz mniej sporów.
Wszyscy siedzieli jak po narkotykach. Byli wstrząśnięci morderstwem Kelly.
 Alison nerwowo ruszała nogą. Siedząca za nią koleżanka Amy Davis spytała ją jak się czuje, a ona nic nie odpowiedziała. 
W dniu kiedy zobaczyła martwą Kelly upadła na kolana, próbowała opanować płacz. 
Zadzwoniła po policje i pogotowie. Na przesłuchaniu lekko osłabła. Powiedziała, że nie ma pojęcia kto mógł zabić Kelly i dlaczego.
Collins: Cóż. Mamy jeszcze jedno bardzo smutne wydarzenie, które miało miejsce w wakacje. Otóż zginęła jedna z naszych uczennic i wasza koleżanka. Uczcijmy jej śmierć chwilą ciszy.
Po policzku Alison płynęła łza, po czym dziewczyna wyszła z auli.
Collins: Zapraszam teraz wszystkich na hol, przy waszych szafkach są plany lekcji na jutrzejszy dzień.
    Uczniowie wyszli prędko na hol. Grace, Caitlin i Jill, próbowały się przedostać przez tłum do swoich szafek.
 Niestety nie miały ich obok siebie, więc się rozeszły. 
Grace wzięła plan i próbowała przypomnieć sobie swój szyfr. Nagle podszedł do niej Kevin z lekkim uśmiechem.
Kevin: Zapomniałaś kodu?
Grace: Właśnie sobie przypomniałam.
Był to kod z datą urodzenia Kevina. 8 maja. Zapomniała, że ustawiła go sobie po tym jak zaczęli być razem.
Kevin: Jak się czujesz?
Grace: Pytasz jak się czuje? A jak myślisz? Kelly nie żyje...
Kevin: Grace, ale nie możesz mieć do siebie pretensji.
Grace: Zapomniałeś o tym SMS? Tak, tak wiem co mówił Max, ale przecież to nie może być żart. To co on mówi jest idiotycznie. Nie wiem jak ty ale ja się czuje odpowiedzialna i każdy z nas powinien być.
Kevin: Rozumiem cię, ale...
Grace: Ale co? Musimy żyć dalej... Tak, tak wiem. Oglądałam mnóstwo dramatów i w każdym ten tekst się pojawia. Tylko, że nasze życie to nie film.
Kevin: Mnie też nie jest łatwo, ale i tak nie możemy tego naprawić.
Grace: Ale możemy iść na policje.
Kevin: Przecież wiesz, że to praktycznie wykluczone.
Grace: Nie wiem, po prostu jest mi z tym źle.
Kevin: Dobra, muszę iść po plan. Zdzwonimy się?
Grace: Nie wiem. Zobaczę.
Kevin odszedł.
Grace otworzyła szafkę, z której wypadła mała karteczka. Twarz Grace skamieniała. Obróciła się, rozglądając na prawo i lewo.
Na karteczce była napisane:

''Nie martw się. Wszystko się zmieni – ale na gorsze. A tak w ogóle dobrych ocen. Buziaki :*''




Godzina 17:27
Przedmieścia Hellsing Meaks.


Grace i Caitlin spacerowały, jedząc pudding. Były już niedaleko domu Caitlin.
Caitlin: Jak myślisz, kto wrzucił ci tę kartkę?
Grace: Pewnie ten ktoś, kto zabił Kelly i wysyła nam SMS-y.
Caitlin : Na razie dostaliśmy jednego SMS-a
Grace: Ale Caitlin, wyobrażasz sobie takie życie?
Caitlin: Życie daje nam w kość. Ale musimy jakoś dalej żyć.
Grace przypomniała sobie to samo, ale gdy Kevin o tym mówił. Nie była tak zła. Może dlatego, że było to powiedziane z ust przyjaciółki a nie byłego chłopaka.
Grace: No tak..
Dziewczyny doszły do starego zaułku obok domu Caitlin. Zobaczyły samochód, w którym na tylnym siedzeniu całowały się dwie osoby.
Grace: Czy to nie samochód twojego taty?
Caitlin zamurowało. Wreszcie rozpoznała osoby. Był to jej tata – Nick Hampton całujący się ze swoją studentką – Abigail Jennings.
Caitlin wpatrywała się chwilę w nich z niedowierzaniem. Nagle uciekła za zaułek. Grace pobiegła za nią.
Caitlin : Boże nie wierzę w to co widzę. To niemożliwe.
Grace: Spokojnie.
Caitlin: Jak mam być spokojna? Mój ojciec całował się z jakąś lafiryndą. Mój Boże. Co mam zrobić?
Grace: Może wypadałoby to powiedzieć twojej mamie.
Caitlin : Nie. Nie ma mowy. To zepsuje naszą rodzinę. Nie chcę tego.
Nagle usłyszały kroki. Schowały się za kontener na śmieci. Przez zaułek przechodził tata Caitlin, w stronę domu.
Caitlin: Mogę dzisiaj u ciebie spać?
Grace: Tak. Oczywiście.
Caitlin : Dzięki.
Godzina 17:45
Port rybacki w Hellsing Meaks


Jill: Max, po co tu przyszliśmy?
Max: Muszę coś się zapytać Dannego ?
Jill : Co? Niby co znowu?
Max: Czy zabił Kelly?
Jill: Zwariowałeś? Zaraz zacznie nasz o coś podejrzewać.
Max: Daj spokój. Dobra to ta łódź. Wskakuj.
Weszli na łódź.
-Pomóc wam w czymś – zapytał się jakiś mężczyzna.
Max: Taak, szukamy Dannego Hope'a.
Mężczyzna: Danny powinien być w pomieszczenia z numerem 6. Sprawdźcie.
Max: Okej. Dzięki.
Jill i Max weszli do pomieszczenia z numerem 6. W tym miejscu było dużo więcej pomieszczeń. Były jakiś pokoje o nazwie : 6a, 6b, 6c.
Max: Jill, zobacz czy może jest w pokojach na końcu. Ja sprawdzę tu.
Jill poszła dalej. Była daleko od Maxa. Weszła do wielkiego pomieszczenie o nazwie 6n, gdzie były jakieś wielkie komputery oraz wielkie urządzenie w kształcie ogromnej lodówki, które po wciśnięciu przycisku na zewnątrz napełniło się zimną wodą. Niespodziewająca się niczego i ciekawa, Jill weszła do środka. Nagle drzwi od metalowego urządzenia zatrzasnęły się z hukiem.
Jill: O nie! Halo? Ktoś tam jest?
Czarna postać wcisnęła przycisk do napływu wody.
 Miała czarne rękawiczki. W urządzeniu otworzyły się cztery duże otwory. Zaczęła z nich lecieć zimna jak lód woda. Jill nie mogła otworzyć drzwi, gdyż tylko z drugiej strony była mała klamka.
Jill : O nie! Pomocy! Niech ktoś mi pomoże!
Jill zaczęła kaszleć i próbowała zatykać rękami otwory. Niestety nie miała czterech rąk.


Tymczasem Max przeszukiwał pokój o numerze 6k. Zaczął słyszeć krzyki Jill, ale bardzo słabo.
Max: Jill? Gdzie jesteś? Jill?
Przeszukał pokoje o numerach: 6l i 6m. Kiedy doszedł do pokoju o numerze 6n, drzwi od nich były zamknięte. Nad nimi wisiał jakiś klucz. Na szczęście był to klucz od tego pokoju. Otworzył drzwi.
Zobaczył urządzenie od wody. Próbował otworzyć od nich drzwi. Niestety zatrzasnęły się na dobre.
Jill miała wodę po samą klatkę piersiową.
Jill: Max? To ty ?
Max: Tak. Trzymaj się.
Max wziął duży łom. Otworzył drzwi. Jill wyleciała razem z wodą. Zakrztusiła się i zaczęła kaszleć. Max pomógł jej wstać.
Jill: Ktoś mnie zamknął. Widziałeś tu kogoś?
Max: Niestety nie.
Nagle przyszedł mężczyzna, który wskazał im pomieszczenie z numerem 6.
Mężczyzna: Co tu się do cholery dzieje?
Max: Co do cholery??? Ta dziewczyna mogła zginąć. Ktoś ją zamknął w tym urządzeniu.
Mężczyzna: Cholera. Dobra lepiej będzie jak już pójdziecie.
Max: Tylko tyle ma nam pan do powiedzenia? A gdzie Danny Hope, który miał być rzekomo w tym pomieszczeniu?
Mężczyzna: Danny Hope? Kurcze pomyliło mi się z innym Dannym. Jeśli chodzi o Dannego Hope to wyjechał 26 sierpnia gdzieś indziej i dopiero jutro wraca.
Jill i Max spojrzeli się na siebie. Przypomnieli sobie, że przecież nie widzieli go nawet w szkole. Myśl o tym, że Danny mógł zabić Kelly zostały odrzucone z głowy Maxa.

Godzina 18:10
Dom Kevina Curtisa


Kevin : O której jedziesz na te spotkanie? - zapytał swojego tatę – Richarda Curtisa, który 
oglądał jakiś program na telewizorze w salonie.
Richard: O 18:30. A co?
Kevin : A nic tak się pytam. Wiesz gdzie może podziały się moje słuchawki od telefonu?
Richard: Chyba chowałem je do szafki nad zlewem w kuchni.
Kevin otworzył szafkę. Zobaczył tam słuchawki obok dużej paczki.
Kevin: Co to za paczka?
Tata Kevina szybko wstał z fotelu z salonu. Wyrwał paczkę z rąk chłopaka.
Richard: Oj, nie interesuj się za bardzo, Kevin.
Kevin : A co w niej takiego jest?
Richard: Nie interesuj się. To paczka dla kogoś.
Kevin: Dla kogo?
Richard: Nie ważne.
Kevin był bardzo zdziwiony, gdy jego ojciec nie chciał z nim rozmawiać, ponieważ po śmierci Connie – matki Kevina i żony Richarda, był z synem bardzo szczery i mówił mu o wszystkim.
Richard: Chyba już pojadę. Wrócę około 23, więc na razie.
Richard wyszedł błyskawicznie z domu. Odpalił auto i odjechał.
Kevin wziął telefon i próbował zadzwonić do Grace, lecz musiała rozmawiać z kimś innym, ponieważ rozmowa była zajęta. Nagle dostał SMS-a od nieznanego numeru. Spojrzał na treść.
Było napisane:

''Pilnuj swojego tatusia. Narkotyki to bardzo zła rzecz. Lepiej żeby policja się nie dowiedziała''



Godzina 18:30
Dom Grace Dawson

 
Caitlin: Kto to dzwonił?
Grace: Max. Byli na porcie rybackim. Jill została zaatakowana.
Caitlin : Chwila. Co?? Jak ?
Grace: Ktoś zamknął ją w urządzeniu do napływu wody.
Caitlin: Nic jej nie jest?
Grace: Pewnie będzie trochę przeziębiona. Ale poza tym to nic.
Caitlin: To dobrze.
Grace: Kevin do mnie dzwonił, jak rozmawiałam.
Caitlin: Oddzwonisz?
Grace: Napiszę mu tylko SMS, o ataku na Jill i o tym, że Danny już przestał być naszym podejrzanym.
Caitlin: A przestał?
Grace: Tak, Po południu w dzień śmierci Kelly, był zupełnie gdzieś indziej. Co szukasz na internecie?
Caitlin: Chyba wiem jak się nazywał ten rybak, którego potrąciliśmy.
Dziewczyna odwróciła laptopa w stronę Grace.
W artykule na pewnej stronie było napisane:
 
Uwaga
\W czerwcu zaginął mężczyzna z wioski obok miasteczka Hellsing Meaks.
Nazywa się o John Harrold. Wyszedł z domu 27 czerwca około godziny 22:00.
Więcej go nie widziano. Jeśli ktoś coś wie prosimy o pilny kontakt.''
Biuro zaginionych osób w Hellsing Meaks

 
Grace: O mój Boże...To pewnie on. Musimy powiadomić resztę.
Caitlin: Napisz do nich SMS-a.
Nagle przyszedł SMS do równocześnie do Caitlin i Grace.
Caitlin: Znowu od zablokowanego numeru.
Grace: ''Rozpoczyna się krwawe przedstawienie, a wy jesteście głównymi aktorami''
Dziewczyny spojrzały się na siebie.
Zadzwonił telefon do Grace. Był o Kevin.
Grace: Halo
Kevin: Dostaliście SMS-a?
Grace: Tak a ty ?
Kevin: Też. Dzwoniłem do Maxa i Jill. Dostali go także.
Grace westchnęła i spojrzała się na Caitlin. 



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Proszę o komentarze dotyczące bloga :) Mam nadzieję, że podoba wam się trzeci odcinek :)