Odcinek 6 - ''Phone''
Godzina 10:33
Szpital w Hellsing Meaks
-
Chciałyśmy poprosić o wypis ze szpitala na zalecenie lekarza –
powiedziała mama Grace stojąc przy recepcji.
-Proszę
chwilę poczekać – szybko powiedziała lekarka.
Margo
usiadła obok Grace w poczekalni.
-
Jak się czujesz?
-
Mamo, pytasz mnie już chyba dziesiąty raz. Jest dobrze.
Niepotrzebnie byłam te dwa dni w szpitalu. Jest dobrze.
-
Kochanie, masz naderwane wiązadła w kostce, dwa złamane palce i
sporą ranę a ręce. I mówisz mi, że to było niepotrzebne.
Grace
westchnęła. Z jednej strony cieszyła się, że w ogóle przeżywa,
a z drugiej myślała, że nie może tak dalej być. Na szczęście
ludzie myślą, że w okolicy grasuje morderca, który zabija
nastolatki a nie ktoś kto się mści na piątce przyjaciół.
- Zapraszam do odbioru wypisu – powiedziała lekarka.
- Zapraszam do odbioru wypisu – powiedziała lekarka.
-
Dziękuje....Grace, poczekasz chwilę? Skorzystam jeszcze z toalety.
-
Jasne..
Grace
oparła się o ścianę. Miała spojrzeć w telefon, lecz zobaczyła
za szybą zakapturzoną postać, która chwilę patrzyła się na nią
i odwróciła się i zaczęła iść w inną stronę. Grace wyszła
ze szpitala szybkim krokiem. Nadal bolała ją kostka, ale to było
dla niej ważniejsze. Szła około dwóch minut do zaułku za
szpitalem. Powoli weszła w zaułek w którym nikogo nie było.
Spojrzała do góry. Na górze widniał świeżo napisany napis
graffiti – '' JA WCIĄŻ WIEM! ''
Godzina 10: 50
Liceum w Hellsing Meaks
Max,
Kevin, Jill i Caitlin wyszli, ze szkoły na przerwę na zewnątrz.
Usiedli na murku obok dużego kwietnika.
-
Grace pisała mi rano, że od jutra będzie w szkole. - powiedziała
Caitlin.
-
Biedna Grace. Nie wierzę, że ten ktoś chce nas pozabijać. -
odparła Jill.
-
Serio? Nie wierzysz? Nawet po tym jak próbował cię spalić? -
zapytał się Max.
-
Ludzie, powinniśmy się teraz dowiedzieć kto to jest. - powiedział
Kevin
-
Myślicie, że może być to ten John Harrold? - powiedziała Caitlin
-
Kto znowu? - zapytał zarozumiale Max
-
Już nie pamiętasz? Chodzi o faceta którego wrzuciliśmy do rzeki.
-
Przestań. To jakieś bzdury – wyjął colę z plecaka.
-
Znalazłeś już telefon? - zapytał Kevin
-
Nie. I nie mam pojęcia gdzie jest lub kto go ma.
Nagle
przyszedł SMS do Cailtin, Jill i Kevina z treścią : '' Zastanówcie
się, czy Max ma z tym coś wspólnego...''. SMS został wysłany z
telefonu Maxa.
- Co
znowu napisał? - spytał Max
Kevin
pokazał mu wiadomość.
-
Sukinsyn!!
Nagle
zobaczył Dannego wchodzącego do szkoły. Wstał i poszedł w jego kierunku. Jill odruchowo wstała.
- Max? Gdzie idziesz? - powiedziała - Pójdę lepiej za nim.
Jill pobiegła za nim do szkoły. Zobaczyła go idącego w stronę szafki, obok której stał Danny.
- Hej Danny! - krzyknął Max
- Co znowu chcesz? - powiedział Danny
Jill stała obok Maxa, który nawet jej nie zauważył.
- Lepiej powiedz, gdzie jest telefon?
- O czym ty znowu mówisz?
- Mówie ostatni raz: Gdzie jest telefon?
- Lepiej się ogarnij i wracaj do swoich pieprzonych przyjaciół - zaśmiał się.
Max nie wytrzymał i uderzył pięścią w twarz Dannego, który się przewrócił na podłogę.
- Boże. Max przestań! - krzyknęła Jill.
Max pochylił się nad twarzą Dannego, któremu z nosa płynęła krew. Danny uderzył Maxa w policzek pięścią. Nagle z jednej z klas wyszedł nauczyciel - pan Braxton, który zatrzymał bójkę.
Co tu się dzieje? - powiedział Braxton - Danny. Idź do pielęgniarki. Max, ty też.
Max jednak odszedł bez słowa ze szkoły. Jill pobiegła za nim.
- Hej! Max, czemu to zrobiłeś?
- Słuchaj . będziesz mi teraz mówić co mam robić? - powiedział idąc w stronę wyjścia ze szkoły.
- Gdzie idziesz?
- A jak ci się wydaje? Do domu.
Jill westchnęła. W tym czasie przybiegli do niej Caitlin i Kevin.
- Co się stało? - spytała Caitlin
- Max uderzył Dannego, a Danny Maxa - Jill westchnęła
- Czemu?
- Oh, nie wiem. To mnie przerasta...- Jill zwróciła się w stronę wyjścia ze szkoły.
- Gdzie znowu idziesz?
- Idę do domu. Później się spotkamy. Powiedzcie że źle się czułam.
Caitlin patrzyła się na odchodzącą Jill jakby już nigdy miała nie wrócić.
- Idziemy do środka? - powiedziała Caitlin do Kevina.
- Yyy, tak, ale chcę cię o coś spytać.
- Tak?
- Wiem, że może nie będziesz chciała mi tego powiedzieć, ale czy gdy rozmawiasz z Grace, mówi Ci ona coś.....o mnie?
Caitlin się zamyśliła.
- Więc, ty nadal coś czujesz do........?
- Nie o to chodzi, tylko ....
- Słuchaj, jeżeli ci na niej zależy to najlepiej się z nią spotkać i porozmawiać. To co było minęło....
- Wiem
- Trzeba wierzyć w swoje możliwości, nawet jeśli na drodze stają nam najtrudniejsze przeszkody. W naszym przypadku przeszkodą jest życie.
- Raczej ten facet...
- Co się stało? - spytała Caitlin
- Max uderzył Dannego, a Danny Maxa - Jill westchnęła
- Czemu?
- Oh, nie wiem. To mnie przerasta...- Jill zwróciła się w stronę wyjścia ze szkoły.
- Gdzie znowu idziesz?
- Idę do domu. Później się spotkamy. Powiedzcie że źle się czułam.
Caitlin patrzyła się na odchodzącą Jill jakby już nigdy miała nie wrócić.
- Idziemy do środka? - powiedziała Caitlin do Kevina.
- Yyy, tak, ale chcę cię o coś spytać.
- Tak?
- Wiem, że może nie będziesz chciała mi tego powiedzieć, ale czy gdy rozmawiasz z Grace, mówi Ci ona coś.....o mnie?
Caitlin się zamyśliła.
- Więc, ty nadal coś czujesz do........?
- Nie o to chodzi, tylko ....
- Słuchaj, jeżeli ci na niej zależy to najlepiej się z nią spotkać i porozmawiać. To co było minęło....
- Wiem
- Trzeba wierzyć w swoje możliwości, nawet jeśli na drodze stają nam najtrudniejsze przeszkody. W naszym przypadku przeszkodą jest życie.
- Raczej ten facet...
Godzina 11:10
Przedmieścia Hellsing Meaks
Max szedł przez miasteczko w ręcami w kieszeniach i rozmyślał o telefonie. Nie pattrząc gdzie idzie, wszedł w kogoś. Była to Alison.
- Ooo. Max. Cześć. Ty też wagarujesz?
- Można tak powiedzieć...
- Coś się stało?
- Niee.
- Przestań, widzę że coś jest nie tak.
- Niby skąd to wiesz?
- Yy. Kobieca intuicja. - powiedziała, że śmiechem. - a tak serio miałam właśnie iść do Coffee Team. Idziesz ze mną?
- Nie wiem. Muszę coś jeszcze załatwić.
- Oj przestań. Chyba mi nie odmówisz?
- Właściwie to okej. Chodźmy.
- Świetnie.
* * *
Kawiarnia Coffee Team
- Więc, co cię trapi? - powiedziała Alison
- Cóż, skoro pytasz to...zgubiłem telefon..więc...
- Więc nie ma Facebooka, Instagrama, Snapchata.. Hahha. Wiem coś o tym. Kiedyś też zgubiłam telefon i nie mogłam wytrzymać. Chyba, że masz jeszcze laptopa...To już inna bajka.
- Taaa.
- Jak się czuje Grace?
- Z tego co wiem dzisiaj wyszła ze szpitala.
- Dobrze, że nic gorszego się jej nie stało...
- Co masz na myśli?
Alison zapatrzyła się w okno.
- No wiesz..
- Chodzi ci o sytuacje z Kelly...
- Taak - powiedziała smutno. - To było okropne.
- Spokojnie, złapią tego wariata.
- Serio? Od śmierci Kelly i ataku na Grace nic nie zrobili.
- No tak...
- Okej. Chyba będę się zbierać, bo muszę jeszcze kupić coś w aptece.
- Poczekaj. Ja też idę.
Oboje wyszli na zewnątrz i stali w zaułku za kawiarnią.
- Może jutro się spotkamy ? Obejrzymy jakiś film? - zaproponował Max
- Yyy, Tak, jasne. Może wieczorem?
- Wieczór mi pasuje.
Max przybliżył się do Alison. Dziewczyna spojrzała mu w twarz. Dotknął jej policzka i pocałował ją w usta. Alison była lekko zmieszana.
- Muszę już iść...Do jutra.
- Do jutra.
Godzina 17:30
Dom Grace.
Jill i Grace siedziały w kuchni. Margo nie było. Pojechała na chwilę do sklepu.
- Dobrze się już czujesz? - spytała Jill.
- Taak. Czemu wszyscy się cały czas o to pytają?
- Może dlatego, że zostałaś zaatakowana przez seryjnego morderce.
- Myślisz, że ten ktoś, to osoba, która znała tego Johna?
- Gorzej, jeśli jest to sam on.
- Nie przesadzaj.
- Sama mówiłaś, że żył jeszcze kiedy go wrzuciliśmy do jeziora.
- No bo żył. Wszyscy to widzieliśmy, ale.. to bardzo mało prawdopodobne, że się stamtąd wydostał.
- Ale jednak prawdopodobne.....Co szukasz na tym laptopie? Przyniosłam nam pizzę i nie zjadłaś ani kawałka.
- Właśnie coś znalazłam.
- Co?
- John Harrold miał lub ma siostrę. Nazywa się Melissa Harrold i razem z Johnem prowadzili zakład mięsny i to obok swojego domu. Teraz sama Melissa go pewnie prowadzi.
- A gdzie mieszka?
- Gdzieś w głebi lasu za Hellsing Meaks. Tutaj pisze jak dojechać.
- Chcesz tam jechać?
- A czemu nie.
- Może chociaż dlatego, że to ona może nam grozić.
- Raczej wątpię. Słuchaj, pojedziemy tam jutro, zatrzymiemy się gdzieś w lesie i spytamy się czy możemy skorzystać z telefonu. Ty będziesz udawać, że dzwonisz a ja spróbuje o coś ją wypytać.
- To szalone.
- To nasza szansa, żeby coś się dowiedzieć...
Jill spojrzała na Grace z zastanowieniem.
- Okej
Godzina 18:40
Dom Caitlin
Caitlin wróciła z pracy i weszła do domu. Zapaliła światło i zobaczyła, że jej mama siedziała na fotelu.
- Czemu siedzisz w ciemności?
- Tak sobie rozmyślam..
Caitlin uśmiechnęła się i zaczęła iść na górę do swojego pokoju.
Wiedziałaś o tym prawda? - powiedziała Jane
Caitlin stanęła na środku schodów.
Wiedziałam o czym?
- Proszę cię Caitlin. Dosyć tych kłamstw. Wiedziałaś, że ojciec mnie zdradzał.
Caitlin zeszła ze schodów i usiadła na drugim fotelu naprzeciwko swojej mamy.
- Mamo. Bardzo cię przepraszam. Ja...
- Co? Chciałaś bronić taty?
- Dla dobra naszej rodziny.
- Powinneś mi o tym powiedzieć.
Caitlin westchnęła.
- Tata ci powiedział?
- Nie, dostałam dzisiaj ciekawe zdjęcia, które tego dowodzą.
- Od kogo?
- W anonimowym liście.
- Rozmawiałaś z tatą?
- Tak, mieliśmy szczerą rozmowę delikatnie mówiąc.
Caitlin zrobiła minę jakby zaraz miała się rozpłakać.
- Bardzo przepraszam mamo.
- Idź lepiej już na górę.
Caitlin wstała i poszła do swojego pokoju. Kładąc się na łóżko, przyszedł do niej SMS. Był w nim napisane: '' Dzisiaj mi się nudziło, więc trzeba było wyjawić jakiś sekret. Chyba się nie gniewasz?''
Caitlin wzięła ramkę ze zdjęciem siebie i swojego taty i rzuciła nim o ścianę. Ramka rozbiła się.
Dziewczyna wsiadła obok łóżka, a z oczu płynęły jej łzy.
Godzina 20:45
Max jechał samochodem, wracając ze siłowni. Słuchał głośno muzyki. Nagle przyszedł do niego SMS z treścią : ''Chcesz odzyskać telefon? Wróć do siłowni. Tylko ty i ja. '' Podekscytowany Max szybko zawrócił. Gdy był już na miejscu. Wszedł do środka. Drzwi były jeszcze otwarte, ale nikogo nie było słychać ani widać. Nagle usłyszał warkot silnika na zewnątrz. Ktoś siedział w samochodzie Maxa.
- Jesteś już trupem! - powiedział Max
Samochód zaczał jechać prosto na niego. Max zaczął uciekać, lecz nie miał za bardzo gdzie. Chłopak wleciał na maskę auta. Osoba w środku nadal jechała. Max był oszołomiony. Samochód wjechał w kartony obok drewnianego bilboardu, który się rozwalił kiedy samochód w niego wjechał. Max wypadł z maski. Bardzo bolała go ręka. Leżał w kartnach i resztkach bilboardu. Ze samochdu wyszła zakapturzona postać z hakiem w ręku. Podeszła do Maxa. Stała nad nim.
- Przepraszamy za tamto. Nie chcieliśmy tego. - powiedział wystraszony Max.
Nagle ktoś wyszeł ze siłowni.
- Hej. Co ty sie dzieje? - zawołał z daleka.
- Pomocy. Pomóż mi - wrzeszczał Max.
Prawie nieprzytomny Max niezauważył nawet, że mordercy już nie było.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zapraszam do komentowania :) I przepraszam że tak długo nie było odcinka. Ale wiecie..nauka, ferie i w ogóle. Postaram się jak najszybciej napisać siódmy odcinek :)
