Odcinek 2 - ''Text''
26 sierpnia
Godzina 10:55
Dom Grace
Caitlin:
Twoich rodziców na pewno nie ma?
Grace:
Taa. Pojechali.
Max:
Nie rozumiem po co tu się spotkaliśmy....
Grace:
Jak to dlaczego? Ludzie, ktoś wie...
Jill:
Może powinniśmy iść z tym...nie wiem...na policje.
Max:
Hah. I co im niby powiesz? ''Cześć jestem Jill. Przed wakacjami
razem z przyjaciółmi zabiliśmy człowieka, a teraz ktoś nam
wysłał liścik o tym, że wie...''
Grace:
Po pierwsze. Nie zabiliśmy go. Żył jeszcze, a ty go popchnąłeś
do wody.
Max:
Uratowałem nam wszystkim dupę.
Caitlin:
Okej, nie kłóćcie się. Trzeba pomyśleć. Może temu komuś
chodziło o coś innego.
Jill:
Ale o co?
Max:
Słuchajcie. Na pewno nie możemy z tym iść na policje.
Jill:
Dlaczego ?
Max:
A jak myślisz? Policja zacznie zadawać różne pytania, które nas
pogrążą.
Kevin:
Na razie nic się nie stało..
Grace:
Sam fakt, że ktoś wie, to już jest coś.
Max:
Chwila...
Jill:
Co?
Max:
Danny.. To pewnie on...
Max
wyszedł z domu Grace jak szalony.
Grace:
Gdzie idziesz?? Max??
Max:
Ja to załatwię. Kevin, dalej, jedziesz ze mną.
Grace:
Chwila, gdzie wy do cholery idziecie??!
Chłopaki
wsiedli do samochodu i odjechali.
Jill:
Pewnie pojechali do Dannego..
Grace:
Mieliśmy to na spokojnie obmówić a Max jak zwykle robi wszystko po
swojemu. Danny przecież tego nie widział prawda?
Caitlin:
Nie wiem...
Jill:
Szczerze mówiąc, może jest w tym trochę racji. Jedynymi osobami
które coś mogą widzieć jest właśnie Danny, Alison i Kelly.
Caitlin:
Według mnie. Każdy mógł to widzieć. Nawet jakiś bezdomny. Albo
ktoś kto był w tym czasie w lesie...
Grace:
Nie wiem co o tym myśleć...
Dziewczyny
spojrzały się na siebie.
Godzina 11:30
Port rybacki w Hellsing Meaks.
Max:
Na pewno Danny jeszcze tu pracuje?
Kevin:
Taak. Widziałem go tu niedawno, więc powinien tu jeszcze pracować.
Max:
Okej. Zostań tu.
Kevin:
Co zamierzasz?
Max:
Poradzę sobie.
Max
wszedł na pokład . W pierwszej chwili zobaczyć Dannego. Podszedł
do niego.
Danny:
O proszę. Kogo moje oczy widzą Max Mason.
Max:
Możemy porozmawiać na osobności?
Danny:
A co ? Tu nie możemy?
Max
nie odezwał się, tylko wszedł do jednego pustego pomieszczenia.
Danny odłożył kartony z rybami i poszedł za nim. Gdy wszedł do
pomieszczenia Max z hukiem pociągnął go za koszulkę i popchnął
na starą szafę.
Max:
Dostaliśmy twój liścik.
Danny:
Co ty bredzisz?
Max:
Nie pogrywaj ze mną. Widziałeś nas tamtej nocy.
Danny:
Odwaliło ci?
Max
wziął ostry hak, który wisiał na nim.
Max:
Pamiętaj. Zabicie ciebie to dla mnie pestka.
Chłopak
puścił Dannego i odszedł.
Danny:
To ty nie pogrywaj ze mną, bo naślę na ciebie gliny!
Max
wyszedł z łodzi.
Kevin:
No i co?
Max:
Już załatwione.
Kevin:
Co zrobiłeś?
Max:
Przestraszyłem go. Już nie będzie nam sprawiał problemów.
Tymczasem
w domu Grace.
Grace:
Jezu, gdzie oni są?
Caitlin:
Pewnie zaraz wrócą.
Jill:
Słuchajcie, prawdopodobnie poszli oni do Dannego a może my
zadzwonimy do Alison ?
Dziewczyny
się zamyśliły.
Grace:
Ale co powiemy?
Jill:
Po prostu spytamy się czy wysyłała nam jakiś liścik w wakacje i
tyle. Jeśli nie to pewnie nas wyśmieje, a jeżeli tak to pewnie się
zawaha.
Grace:
Okej, to ja zadzwonię.
Dziewczyna
wybrała numer Alison.
Alison:
Halo.
Grace:
Cześć Alison. Z tej strony Grace. Mam do ciebie pytanie.
Alison:
Co znowu?
Grace:
Yyyy....chodzi o to, że...
Alison:
Mów, szybciej. Zamierzam zaraz iść oglądać film – powiedziała
wyjmując popcorn z mikrofalówki.
Kelly:
Kto to?
Alison:
Grace coś chce.
Grace:
Słuchaj, chodzi o to czy ty lub Kelly wysyłaliście nam w wakacje
jakieś liściki?
Alison
spojrzała się na Kelly, która słyszała tę rozmowę, ponieważ
była ona ustawiona na głosn-mówiący.
Kelly:
Pffff, co???? Odwaliło im?
Alison:
Hahaa. Niby po co miałyśmy wysyłać do Was jakieś liściki??
Dziewczyny
spojrzały się na siebie.
Grace:
Ahaa. Okej, Na razie.
Caitlin:
Jak widać to chyba nie one.
W
tej chwili do mieszkania weszli Max i Kevin.
Grace:
Ooo. Nareszcie . Gdzie wy byliście?
Kevin:
Byliśmy u Dannego.
Jill:
Mówiłam.
Caitlin:
No i?
Max:
Spokojnie już nie będzie nam przeszkadzał – powiedział
otwierając coca-colę, którą kupił po drodze.
Caitlin:
Cóż, my też dzwoniliśmy do Alison i Kelly i one twierdzą, że
też nam nic nie wysyłały.
Grace:
Chwila, twierdzisz, że to był Danny.
Max:
A kto inny. Byłem u niego nastraszyłem go i po sprawie. Możemy to
opić.
Jill:
Zgadzam się.
Grace:
No nie wiem...
Kevin:
Grace, daj spokój. Już będzie w porządku.
Godzina 19:36
Dom Alison Turner.
Alison i Kelly oglądały ''Drogę bez powrotu 2'' .
Kelly: Uwielbiam tę część.
Alison: Ja też.
Kelly: Jak myślisz. O co chodziło Grace?
Alison: Nie wiem i nie interesuje mnie to. Znowu coś sobie
ubzdurały.
Z telewizora dobiegał krzyk aktorów. Nagle telewizor zgasł.
Alison: Szlak.
Kelly: Co jest?
Alison: O nie. Pewnie znowu coś się przerwało. Muszę sprawdzić
połączenie w piwnicy. Zaraz przyjdę.
Alison poszła do piwnicy.
Pięć minut później...
Coś zastukało za drzwiami.
Kelly wstałą z łóżka.
Kelly: Ali?
Coś ponownie zastukało. Wystraszona Kelly zamknęła drzwi od
pokoju.
Za szklaną szybą zobaczyła coś czarnego. Dokładnie nie widziała.
Wpatrywała się w to.
Nagle szyba rozbiła się na drobne kawałki, które spadły na
Kelly.
Dziewczyna upadła na podłogę zdezorientowana. Ujrzała
zakapturzoną postać z ogromnym hakiem.
Podniosła się i dała powoli krok do tyłu. Nie wiedziała co
robić. Serce biło jej mocno. Chwyciła nie duży świecznik w celu
samoobrony. Przesuwała się powoli do okna balkonowego. Osoba z
hakiem również szła powoli w jej stronę. Kelly potknęła się o
stolik i przewróciła się na podłogę.
Kelly: Kim jesteś ? Czego chcesz ?!
Nagle hak w który miał dłoni mocno wbił w brzuch Kelly. Krew
zaczęła płynąć po podłodze.
Kelly zaczęła krwawić. Mocno. Nagle włączył się telewizor na
scenie z horroru, w której jedna z postaci jest zabijana siekierą.
Morderca wyjął hak z jej brzucha i wbił go w plecy. Dwa razy.
Przeciął także szyję. Odszedł.
10 minut później.
W stronę pokoju szła Alison .
Alison: Przepraszam, że tak długo ale skoczyłam do sklepu po
chipsy – mówiła z korytarza.
Weszła do pokoju. Zobaczyła Kelly. Padła na kolana . Zaczęła
głośno krzyczeć.
Alison: O mój Boże!!
Godzina 20:01
Dom Grace Dawson.
Max: Okej. Było bardzo fajnie, ale muszę już iść.
Jill: Ja też chyba będę się zbierać. Caitlin idziesz ze mną?
Caitlin: Jasne.
Max otworzył wejściowe drzwi.
Usłyszeli karetkę na sygnale, przejeżdżającą obok domu. Za nią
jechała policja.
Caitlin: Ciekawe co się stało.
Max: Pewnie, ktoś znowu kogoś przejechał. Haha.
Grace: Bardzo śmieszne.
Nagle pod dom podjechała mama Grace.
Margo: Witam was. Dawno was wszystkich razem nie widziałam.
Jill: Dobry wieczór. Cóż postanowiliśmy się spotkać.
Margo : Bardzo dobry pomysł.
Grace: Taak.
Margo: Nie wiecie co się stało u Turnerów? Była tam karetka i
policja.
Mama Grace poszłą do łazienki.
Nagle do przyjaciół przyszły równocześnie SMS-y .
Wszyscy stali zdziwieni. W wiadomości było napisane:
''Cóż, macie teraz jedną podejrzaną mniej''
Wszyscy stali jak słupy. Zaczęli się domyślać o co chodzi.
Wiadomość była napisała z nieznanego numeru .
Margo : Zaparzyć wam herbatę?
Nikt nie odpowiedział.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I oto drugi odcinek. Proszę piszcie komentarze o tym co sądzicie o blogu/ odcinkach. Niedługo następny. :-)

Świetny odcinek :)
OdpowiedzUsuń