niedziela, 27 grudnia 2015

Odcinek 2 - ''Text''

Odcinek 2 - ''Text'' 


26 sierpnia
Godzina 10:55
Dom Grace

Caitlin: Twoich rodziców na pewno nie ma?
Grace: Taa. Pojechali.
Max: Nie rozumiem po co tu się spotkaliśmy....
Grace: Jak to dlaczego? Ludzie, ktoś wie...
Jill: Może powinniśmy iść z tym...nie wiem...na policje.
Max: Hah. I co im niby powiesz? ''Cześć jestem Jill. Przed wakacjami razem z przyjaciółmi zabiliśmy człowieka, a teraz ktoś nam wysłał liścik o tym, że wie...''
Grace: Po pierwsze. Nie zabiliśmy go. Żył jeszcze, a ty go popchnąłeś do wody.
Max: Uratowałem nam wszystkim dupę.
Caitlin: Okej, nie kłóćcie się. Trzeba pomyśleć. Może temu komuś chodziło o coś innego.
Jill: Ale o co?
Max: Słuchajcie. Na pewno nie możemy z tym iść na policje.
Jill: Dlaczego ?
Max: A jak myślisz? Policja zacznie zadawać różne pytania, które nas pogrążą.
Kevin: Na razie nic się nie stało..
Grace: Sam fakt, że ktoś wie, to już jest coś.
Max: Chwila...
Jill: Co?
Max: Danny.. To pewnie on...
Max wyszedł z domu Grace jak szalony.
Grace: Gdzie idziesz?? Max??
Max: Ja to załatwię. Kevin, dalej, jedziesz ze mną.
Grace: Chwila, gdzie wy do cholery idziecie??!
Chłopaki wsiedli do samochodu i odjechali.






 Jill: Pewnie pojechali do Dannego..
Grace: Mieliśmy to na spokojnie obmówić a Max jak zwykle robi wszystko po swojemu. Danny przecież tego nie widział prawda?
Caitlin: Nie wiem...
Jill: Szczerze mówiąc, może jest w tym trochę racji. Jedynymi osobami które coś mogą widzieć jest właśnie Danny, Alison i Kelly.
Caitlin: Według mnie. Każdy mógł to widzieć. Nawet jakiś bezdomny. Albo ktoś kto był w tym czasie w lesie...
Grace: Nie wiem co o tym myśleć...
Dziewczyny spojrzały się na siebie.



Godzina 11:30
Port rybacki w Hellsing Meaks.

Max: Na pewno Danny jeszcze tu pracuje?
Kevin: Taak. Widziałem go tu niedawno, więc powinien tu jeszcze pracować.
Max: Okej. Zostań tu.
Kevin: Co zamierzasz?
Max: Poradzę sobie.
Max wszedł na pokład . W pierwszej chwili zobaczyć Dannego. Podszedł do niego.
Danny: O proszę. Kogo moje oczy widzą Max Mason.
Max: Możemy porozmawiać na osobności?
Danny: A co ? Tu nie możemy?
Max nie odezwał się, tylko wszedł do jednego pustego pomieszczenia. Danny odłożył kartony z rybami i poszedł za nim. Gdy wszedł do pomieszczenia Max z hukiem pociągnął go za koszulkę i popchnął na starą szafę.
Max: Dostaliśmy twój liścik.
Danny: Co ty bredzisz?
Max: Nie pogrywaj ze mną. Widziałeś nas tamtej nocy.
Danny: Odwaliło ci?
Max wziął ostry hak, który wisiał na nim.
Max: Pamiętaj. Zabicie ciebie to dla mnie pestka.
Chłopak puścił Dannego i odszedł.
Danny: To ty nie pogrywaj ze mną, bo naślę na ciebie gliny!

Max wyszedł z łodzi.
Kevin: No i co?
Max: Już załatwione.
Kevin: Co zrobiłeś?
Max: Przestraszyłem go. Już nie będzie nam sprawiał problemów.


Tymczasem w domu Grace.

Grace: Jezu, gdzie oni są?
Caitlin: Pewnie zaraz wrócą.
Jill: Słuchajcie, prawdopodobnie poszli oni do Dannego a może my zadzwonimy do Alison ?
Dziewczyny się zamyśliły.
Grace: Ale co powiemy?
Jill: Po prostu spytamy się czy wysyłała nam jakiś liścik w wakacje i tyle. Jeśli nie to pewnie nas wyśmieje, a jeżeli tak to pewnie się zawaha.
Grace: Okej, to ja zadzwonię.
Dziewczyna wybrała numer Alison.
Alison: Halo.
Grace: Cześć Alison. Z tej strony Grace. Mam do ciebie pytanie.
Alison: Co znowu?
Grace: Yyyy....chodzi o to, że...
Alison: Mów, szybciej. Zamierzam zaraz iść oglądać film – powiedziała wyjmując popcorn z mikrofalówki.
Kelly: Kto to?
Alison: Grace coś chce.
Grace: Słuchaj, chodzi o to czy ty lub Kelly wysyłaliście nam w wakacje jakieś liściki?
Alison spojrzała się na Kelly, która słyszała tę rozmowę, ponieważ była ona ustawiona na głosn-mówiący.
Kelly: Pffff, co???? Odwaliło im?
Alison: Hahaa. Niby po co miałyśmy wysyłać do Was jakieś liściki??
Dziewczyny spojrzały się na siebie.
Grace: Ahaa. Okej, Na razie.
Caitlin: Jak widać to chyba nie one.

W tej chwili do mieszkania weszli Max i Kevin.
Grace: Ooo. Nareszcie . Gdzie wy byliście?
Kevin: Byliśmy u Dannego.
Jill: Mówiłam.
Caitlin: No i?
Max: Spokojnie już nie będzie nam przeszkadzał – powiedział otwierając coca-colę, którą kupił po drodze.
Caitlin: Cóż, my też dzwoniliśmy do Alison i Kelly i one twierdzą, że też nam nic nie wysyłały.
Grace: Chwila, twierdzisz, że to był Danny.
Max: A kto inny. Byłem u niego nastraszyłem go i po sprawie. Możemy to opić.
Jill: Zgadzam się.
Grace: No nie wiem...
Kevin: Grace, daj spokój. Już będzie w porządku.


Godzina 19:36
Dom Alison Turner.

Alison i Kelly oglądały ''Drogę bez powrotu 2'' .

Kelly: Uwielbiam tę część.
Alison: Ja też.
Kelly: Jak myślisz. O co chodziło Grace?
Alison: Nie wiem i nie interesuje mnie to. Znowu coś sobie ubzdurały.
Z telewizora dobiegał krzyk aktorów. Nagle telewizor zgasł.
Alison: Szlak.
Kelly: Co jest?
Alison: O nie. Pewnie znowu coś się przerwało. Muszę sprawdzić połączenie w piwnicy. Zaraz przyjdę.
Alison poszła do piwnicy.
Pięć minut później...
Coś zastukało za drzwiami.
Kelly wstałą z łóżka.
Kelly: Ali?
       Coś ponownie zastukało. Wystraszona Kelly zamknęła drzwi od pokoju.
Za szklaną szybą zobaczyła coś czarnego. Dokładnie nie widziała. Wpatrywała się w to.
Nagle szyba rozbiła się na drobne kawałki, które spadły na Kelly.
Dziewczyna upadła na podłogę zdezorientowana. Ujrzała zakapturzoną postać z ogromnym hakiem.
        Podniosła się i dała powoli krok do tyłu. Nie wiedziała co robić. Serce biło jej mocno. Chwyciła nie duży świecznik w celu samoobrony. Przesuwała się powoli do okna balkonowego. Osoba z hakiem również szła powoli w jej stronę. Kelly potknęła się o stolik i przewróciła się na podłogę.
Kelly: Kim jesteś ? Czego chcesz ?!
Nagle hak w który miał dłoni mocno wbił w brzuch Kelly. Krew zaczęła płynąć po podłodze.
Kelly zaczęła krwawić. Mocno. Nagle włączył się telewizor na scenie z horroru, w której jedna z postaci jest zabijana siekierą. Morderca wyjął hak z jej brzucha i wbił go w plecy. Dwa razy.
Przeciął także szyję. Odszedł.
10 minut później.
W stronę pokoju szła Alison .
Alison: Przepraszam, że tak długo ale skoczyłam do sklepu po chipsy – mówiła z korytarza.
Weszła do pokoju. Zobaczyła Kelly. Padła na kolana . Zaczęła głośno krzyczeć.
Alison: O mój Boże!!


Godzina 20:01
Dom Grace Dawson.


Max: Okej. Było bardzo fajnie, ale muszę już iść.
Jill: Ja też chyba będę się zbierać. Caitlin idziesz ze mną?
Caitlin: Jasne.
Max otworzył wejściowe drzwi.
Usłyszeli karetkę na sygnale, przejeżdżającą obok domu. Za nią jechała policja.
Caitlin: Ciekawe co się stało.
Max: Pewnie, ktoś znowu kogoś przejechał. Haha.
Grace: Bardzo śmieszne.
Nagle pod dom podjechała mama Grace.
Margo: Witam was. Dawno was wszystkich razem nie widziałam.
Jill: Dobry wieczór. Cóż postanowiliśmy się spotkać.
Margo : Bardzo dobry pomysł.
Grace: Taak.
Margo: Nie wiecie co się stało u Turnerów? Była tam karetka i policja.
Mama Grace poszłą do łazienki.
Nagle do przyjaciół przyszły równocześnie SMS-y .
Wszyscy stali zdziwieni. W wiadomości było napisane:

''Cóż, macie teraz jedną podejrzaną mniej''

Wszyscy stali jak słupy. Zaczęli się domyślać o co chodzi. Wiadomość była napisała z nieznanego numeru .

Margo : Zaparzyć wam herbatę?

Nikt nie odpowiedział. 



-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

I oto drugi odcinek. Proszę piszcie komentarze o tym co sądzicie o blogu/ odcinkach. Niedługo następny. :-)

1 komentarz: